Streszczenie

Terroryzm nie ma jednej bezspornej definicji, ponieważ słowo pełni jednocześnie kilka funkcji. Badacz używa go do porównywania zdarzeń, prawnik do wyznaczania granic odpowiedzialności, służba do organizowania informacji, polityk do nazywania wroga, a sprawca lub jego sympatyk do odrzucania cudzej legitymacji. Każde zastosowanie wymaga innego stopnia precyzji i ponosi inny koszt błędu.

Spór nie dotyczy wyłącznie słów. Rozstrzyga, czy do terroryzmu zaliczyć przemoc państwa, atak na żołnierzy, zniszczenie infrastruktury bez ofiar, zamach podczas wojny, pojedynczego sprawcę, groźbę, cyberatak albo działanie bez wyraźnego motywu politycznego. Zmiana jednego kryterium może powiększyć lub zmniejszyć zbiór zdarzeń, wpłynąć na statystykę, właściwość instytucji, sankcję oraz prawa podejrzanego.

Brak uniwersalnej formuły nie oznacza jednak, że każde użycie terminu jest równie dobre. W centrum pojęcia znajduje się celowa przemoc lub wiarygodna groźba przemocy, służąca celowi politycznemu, ideologicznemu albo społecznemu poprzez zastraszenie lub przymus wykraczający poza bezpośrednią ofiarę. Przemoc ma charakter komunikacyjny: ludzie zaatakowani są zarazem nośnikiem wiadomości kierowanej do szerszej publiczności, państwa, organizacji albo własnych zwolenników.

Wokół tego rdzenia pozostają przypadki wymagające jawnej decyzji definicyjnej. Dobra publikacja nie ukrywa jej pod pozorem oczywistości. Podaje, do jakiego zadania używa definicji, jakie elementy są konieczne, jak traktuje granice i co zmieniłoby się po przyjęciu innego wariantu.

Pytanie „jaka jest definicja?” jest niepełne

Definicję można ocenić dopiero po ustaleniu jej zadania. Innej potrzebuje sąd, który ma zastosować sankcję karną, innej baza danych kodująca tysiące zdarzeń, a jeszcze innej historyk porównujący terror rewolucyjny, kampanię antykolonialną i współczesną przemoc transnarodową.

Definicja prawna musi być dostatecznie precyzyjna, aby człowiek mógł przewidzieć, jakie zachowanie jest zabronione. Powinna ograniczać arbitralność państwa i wyraźnie łączyć czyn, skutek oraz zamiar. Definicja badawcza musi zapewniać porównywalność i pozwalać innemu zespołowi zakodować ten sam przypadek podobnie. Definicja operacyjna może być szersza na etapie rozpoznania, ale nie wolno przenosić jej niskiego progu bezpośrednio do odpowiedzialności karnej.

Szczegółowe porównanie tych zastosowań przedstawia artykuł „Definicja naukowa, operacyjna i prawna”. W tym tekście chodzi o problem wcześniejszy: dlaczego nie da się po prostu wybrać jednego zdania i stosować go jednakowo wszędzie.

Przed przyjęciem definicji trzeba zatem odpowiedzieć:

  1. Czy służy ona opisowi naukowemu, kodowaniu danych, prewencji, postępowaniu karnemu czy debacie publicznej?
  2. Jaki koszt ma włączenie przypadku, który nie powinien należeć do zbioru?
  3. Jaki koszt ma pominięcie przypadku podobnego mechanizmem, lecz niespełniającego jednego kryterium?
  4. Czy przedmiotem jest czyn, sprawca, organizacja, kampania czy doktryna?
  5. Czy wynik ma obowiązywać w czasie pokoju, konfliktu zbrojnego, czy w obu kontekstach?

To jedna z nielicznych list potrzebnych w artykule: nie kataloguje zjawiska, lecz ustala warunki sensownego użycia pojęcia.

Słowo, które opisuje i oskarża

„Terroryzm” jest terminem opisowym i silną etykietą moralno-polityczną. Nazwanie czynu terrorystycznym komunikuje więcej niż stwierdzenie, że doszło do zabójstwa, uprowadzenia albo sabotażu. Sugeruje metodę oddziaływania na zbiorowość, cel wykraczający poza bezpośrednią szkodę i szczególną społeczną naganność.

Etykieta wpływa na władzę. Może uruchamiać specjalne kompetencje, reżim finansowy, zakazy organizacyjne, dłuższy nadzór i międzynarodową współpracę. Może też zmieniać relację mediów z czynem, dostęp do negocjacji oraz społeczną pozycję ludzi kojarzonych ze sprawcą. Dlatego strony konfliktu walczą nie tylko o terytorium i zasoby, lecz także o nazwę.

Organizacja stosująca przemoc może nazywać swoich członków partyzantami, bojownikami, żołnierzami lub ruchem oporu. Państwo może nazywać terrorystami przeciwników, którzy atakują jego siły, a własną przemoc przedstawiać wyłącznie jako egzekwowanie prawa albo działanie wojenne. Żadna z tych autodeklaracji nie rozstrzyga analizy. Nazwa aktora nie zastępuje oceny konkretnego czynu.

Znane zdanie o „terroryście jednego człowieka i bojowniku o wolność drugiego” poprawnie wskazuje spór o legitymację celu, ale bywa używane do wyciągania błędnego wniosku, że kwalifikacja zależy wyłącznie od sympatii. Można popierać prawo narodu do samostanowienia i jednocześnie uznać celowy atak na pasażerów za terrorystyczną metodę. Można potępiać program polityczny organizacji, lecz odróżnić jej atak na zdolny do walki oddział wojskowy od zamachu na cywilów.

Boaz Ganor argumentował, że wyjściem z relatywizmu jest definiowanie terroryzmu przez metodę, a nie przez słuszność sprawy.1 To ważny kierunek, choć nadal pozostawia spór o to, jakie cele i konteksty obejmuje metoda.

Pojęcie zasadniczo sporne

Niektóre pojęcia społeczne są sporne nie dlatego, że badacze nie wykonali dostatecznej pracy słownikowej, lecz dlatego, że łączą fakty z oceną i dotyczą praktyk podlegających zmianie. Terroryzm należy do tej grupy. Wybór kryteriów odzwierciedla pogląd na przemoc polityczną, państwo, wojnę i ochronę ludności.

Leonard Weinberg, Ami Pedahzur i Sivan Hirsch-Hoefler opisali terroryzm jako pojęcie „zasadniczo sporne” oraz wskazali problem rozciągania kategorii na nowe przypadki.2 Gdy termin obejmuje coraz więcej zachowań — od masowego zabójstwa po zakłócenie strony internetowej, radykalną wypowiedź i protest — traci zdolność różnicowania. Gdy jest zbyt wąski, pomija podobne mechanizmy tylko dlatego, że zmienił się aktor lub technologia.

Spór definicyjny ma więc dwie warstwy. Pierwsza jest empiryczna: jakie cechy rzeczywiście powtarzają się w przypadkach nazywanych terroryzmem? Druga jest normatywna i użytkowa: które cechy powinny decydować o włączeniu do określonego zbioru? Analiza częstości elementów w istniejących definicjach pomaga w pierwszej warstwie, ale nie rozstrzyga drugiej przez głosowanie.

Wspólny rdzeń naprawdę istnieje

Alex Schmid i Albert Jongman przeanalizowali dziesiątki definicji, a następnie rozwijali akademicką definicję konsensualną. Jej wersja z 2011 r. zawiera dwanaście elementów i traktuje terroryzm jednocześnie jako doktrynę skuteczności przemocy wywołującej strach oraz praktykę demonstracyjnego działania dla skutków psychologicznych i propagandowych.3

Rozbudowana definicja Schmida nie nadaje się do prostego przepisu karnego. Jest raczej mapą zjawiska. Pokazuje powtarzające się elementy: przemoc, komunikację przez groźbę, odróżnienie ofiary od ostatecznego adresata, polityczny charakter, zastraszenie lub przymus, wybór głównie cywilów i niekombatantów oraz możliwy charakter kampanii.

Badanie sposobu, w jaki autorzy czołowych czasopism faktycznie używali terminu, doprowadziło Weinberga i współautorów do krótszej formuły: politycznie motywowana taktyka wykorzystująca groźbę lub użycie siły, w której istotną rolę odgrywa dążenie do rozgłosu.2 Różnica długości nie usuwa podobnego rdzenia.

Można go zapisać bez udawania, że rozstrzyga wszystkie granice:

Terroryzm jest celowym użyciem poważnej przemocy albo wiarygodnej groźby jej użycia, które przez zastraszenie, przymus lub demonstracyjny efekt komunikacyjny ma oddziaływać na publiczność szerszą niż bezpośrednia ofiara i służyć celowi politycznemu, ideologicznemu albo społecznemu.

To definicja analityczna, nie cytat z prawa. Pozostawia jawne pytania o państwo, rodzaj ofiary, własność, konflikt zbrojny i minimalny poziom szkody. Jej zaletą jest uchwycenie mechanizmu: przemoc jest zarazem czynem i wiadomością.

Przemoc jako komunikacja

W zwykłym napadzie sprawca może użyć przemocy, aby odebrać konkretnej osobie pieniądze. W terroryzmie bezpośrednia szkoda ma wpłynąć także na kogoś innego: społeczeństwo, rząd, grupę etniczną, przedsiębiorstwo, sojuszników albo potencjalnych zwolenników. Ofiara i ostateczny cel psychologiczny nie są tożsame.

To nie znaczy, że każdemu atakowi musi towarzyszyć manifest lub komunikat. Wybór miejsca, czasu, ofiary i metody może sam nieść znaczenie. Atak na świątynię może zastraszać wspólnotę, prowokować odwet i mobilizować publiczność sprawcy, nawet jeśli organizacja nie opublikuje żądania.

Komunikacja ma wielu adresatów. Przemoc może jednocześnie próbować:

  • zastraszyć osoby podobne do ofiar;
  • zmusić rząd do decyzji;
  • sprowokować nadmierną represję;
  • wykazać bezsilność państwa;
  • przyciągnąć rekrutów i finansowanie;
  • zdyscyplinować własne zaplecze;
  • przebić się do mediów i konkurentów.

Ta lista jest funkcjonalna, ponieważ pokazuje różne kierunki jednego aktu komunikacyjnego. Nie każda funkcja występuje w każdym przypadku. Ustalenie dominującego adresata jest zadaniem empirycznym.

Brian Jenkins ujął komunikacyjny wymiar w często przywoływanej obserwacji, że terroryści chcą, aby wiele osób patrzyło i słuchało, a nie tylko aby bezpośrednie ofiary ginęły. Współczesne środowisko cyfrowe rozszerza publiczność, lecz mechanizm nie powstał wraz z mediami społecznościowymi. Publiczne egzekucje, zamachy na symbole i uprowadzenia od dawna projektowano jako wydarzenia dla widowni.

Strach nie zawsze jest emocją dominującą

Etymologia i potoczne rozumienie kierują uwagę na terror, czyli strach. Nie wszystkie czyny nazywane terrorystycznymi wywołują jednak głównie lęk. Mogą budzić gniew, polaryzację, pragnienie odwetu, poczucie chaosu albo fascynację. Sprawca może dążyć do przymuszenia rządu, nie do trwałego przerażenia całej populacji.

Jeżeli definicja wymaga udowodnienia faktycznie wywołanego strachu, wynik zależy od reakcji publiczności i mediów. Nieudolny zamach nie byłby terroryzmem, jeśli społeczeństwo go zignorowało. Dlatego wiele definicji skupia się na zamiarze zastraszenia lub przymuszenia, a nie na zmierzonym poziomie emocji.

Z drugiej strony samo stwierdzenie, że czyn „mógł wywołać strach”, jest zbyt szerokie. Każde zabójstwo i katastrofa mogą przestraszyć. Potrzebne jest powiązanie skutku komunikacyjnego z celem sprawcy oraz sposobem wyboru ofiary lub celu.

Cel polityczny, ideologiczny albo społeczny

Motyw odróżnia terroryzm od części przemocy prywatnej, ale jego sformułowanie jest sporne. „Polityczny” może być rozumiany wąsko jako wpływ na państwo albo szeroko jako próba zmiany relacji władzy i porządku społecznego. Szeroka wersja lepiej obejmuje przemoc rasistowską, religijną, mizoginiczną i jednego problemu, ale zwiększa ryzyko włączania każdego przestępstwa z wyrażoną opinią.

Cel może dotyczyć utworzenia państwa, zmiany granic, obalenia rządu, wymuszenia polityki, narzucenia norm religijnych, wykluczenia grupy, przyspieszenia rewolucji albo obrony wyobrażonego porządku. Nie musi być realistyczny ani spójny. Sprawca może łączyć idee, urazy osobiste i poszukiwanie sławy.

Nie należy wymagać, aby ideologia była uczona lub systematyczna. Z drugiej strony pojedynczy slogan znaleziony po czynie nie wystarcza. Trzeba badać, czy cel polityczny lub ideologiczny organizował wybór ofiary, przygotowanie, komunikację albo oczekiwany skutek.

Motyw osobisty i ideologiczny mogą współistnieć. Człowiek może wybrać ideologię, która nadaje publiczny sens prywatnemu gniewowi. Klasyfikacja nie wymaga znalezienia jednego „prawdziwego” motywu, lecz ustalenia, czy mechanizm politycznej komunikacji był istotną częścią czynu.

Sprawca: czy państwo może stosować terroryzm

Najbardziej trwały spór dotyczy aktora. Część definicji instytucjonalnych ogranicza terroryzm do podmiotów niepaństwowych. Państwo posiada legalny monopol przymusu, działa poprzez wojsko i policję, a jego bezprawną przemoc opisują kategorie represji, zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa.

Ograniczenie ma wartość prawną i organizacyjną, ale tworzy problem analityczny. Państwo może celowo atakować cywilów, aby zastraszyć populację i złamać opór. Mechanizm komunikacyjnej przemocy nie zmienia się tylko dlatego, że sprawca ma mundur i urząd. Historyczne znaczenie słowa „terror” było zresztą silnie związane z metodą rządzenia.

Definicja Schmida obejmuje trzy konteksty: bezprawną represję państwową, propagandę przez przemoc aktorów niepaństwowych i nieregularną taktykę w wojnie.3 Inni badacze wolą zachować „terroryzm” dla aktorów niepaństwowych, a państwowe przypadki nazywać terrorem państwowym. Obie decyzje mogą być metodologicznie spójne, o ile są jawne.

Nie wolno natomiast stosować asymetrii bez uzasadnienia: identyczny mechanizm określać jako terroryzm u przeciwnika i usuwać z analizy u sprzymierzonego państwa. Osobny artykuł „Terror państwowy, terroryzm państwowy i sponsoring” rozdziela represję, tajne operacje i wsparcie grup zastępczych.

Bezpośrednia ofiara: cywil, niekombatant czy ktokolwiek

Wąskie definicje wymagają celowego ataku na cywilów lub niekombatantów. Chroni to użyteczną granicę między terroryzmem a walką zbrojną. Atak partyzantów na patrol wojskowy podczas konfliktu może być bezprawny z innych powodów, ale nie musi wykorzystywać cywilów jako nośnika przymusu.

Pojęcia „cywil” i „niekombatant” nie są identyczne. Policjant, żołnierz poza służbą, pracownik kontraktowy, urzędnik i były bojownik mogą mieć różny status zależnie od prawa oraz sytuacji. Definicja naukowa musi zdecydować, czy celem jest formalny status, faktyczna zdolność do walki, czy funkcja komunikacyjna ataku.

Szersze definicje obejmują przemoc wobec żołnierzy, jeśli ma zastraszyć publiczność lub wymusić politykę. Pozwala to kodować zamach na koszary w czasie pokoju i atak na wojskową ceremonię. Jednocześnie zaciera granicę między terroryzmem a działaniem partyzanckim.

Najlepsza praktyka nie rozwiązuje problemu przez nazwę organizacji. Opisuje konkretną ofiarę, status, kontekst i cel ataku. Artykuł „Terroryzm, wojna, partyzantka i rebelia” rozwija tę granicę z perspektywy konfliktu zbrojnego.

Cywile nie są jedynie „przypadkowymi” ofiarami

Popularny opis mówi o przypadkowej przemocy. W rzeczywistości ofiary mogą być wybierane bardzo selektywnie: według religii, pochodzenia, zawodu, miejsca albo symbolicznej roli. Dla konkretnej osoby atak jest nieprzewidywalny, lecz kategoria celu bywa precyzyjna.

„Przypadkowość” może oznaczać, że sprawca nie zna nazwisk, nie że nie wybiera grupy. Atak na pasażerów określonej linii, wiernych w świątyni albo gości wydarzenia jest zarazem bezosobowy i ukierunkowany. Lepszym kryterium jest instrumentalizacja bezpośrednich ofiar dla wpływu na szerszą publiczność.

Zamach na jedną konkretną osobę publiczną tworzy inną trudność. Zabójstwo polityka może usuwać decydenta, zastraszać innych i komunikować siłę. Jeżeli celem jest wyłącznie usunięcie osoby, bliżej mu do zabójstwa politycznego. Jeśli demonstracyjny czyn ma wymusić zachowanie całej instytucji lub społeczeństwa, posiada mechanizm terrorystyczny. Granica zależy od funkcji, nie liczby ofiar.

Czy potrzebna jest śmierć lub obrażenie

Niektóre definicje ograniczają terroryzm do śmierci, poważnych obrażeń i brania zakładników. Taki próg wzmacnia pewność prawa i zapobiega rozszerzaniu specjalnego reżimu na drobną szkodę. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ 1566 wskazuje właśnie czyny mające spowodować śmierć lub poważne obrażenie oraz branie zakładników, połączone z celem zastraszenia, wymuszenia albo innymi elementami konwencji antyterrorystycznych.4

Szersze rozwiązania obejmują poważne zniszczenie infrastruktury, systemów transportowych, mienia publicznego i prywatnego, jeśli może zagrozić życiu lub spowodować wielką stratę. Tak zbudowana jest dyrektywa Unii Europejskiej 2017/541, która łączy listę poważnych czynów z określonym celem terrorystycznym.5

Sabotaż bez zagrożenia dla ludzi pozostaje graniczny. Zniszczenie pustego urządzenia dla wymuszenia decyzji może mieć komunikacyjną logikę terroryzmu, ale zaliczenie go do tej samej kategorii co masowe zabójstwo wpływa na proporcjonalność i dane. Rozsądne jest kodowanie osobno rodzaju szkody, zamiast pozwalać etykiecie ukryć różnicę.

Groźba również może być centralnym narzędziem. Wiarygodne żądanie poparte zdolnością do ataku może wymuszać zachowanie bez wykonania przemocy. Fałszywy alarm, nieokreślona fantazja i przygotowany szantaż nie są jednak równoważne. Definicja musi ustalić próg wiarygodności i zamiaru.

Cyberterroryzm ujawnia granice pojęcia

Internet może służyć propagandzie, rekrutacji, finansowaniu, rozpoznaniu i komunikacji, ale nie każda aktywność terrorysty w sieci jest cyberterroryzmem. Wąskie ujęcie rezerwuje ten termin dla ataku zależnego od systemu cyfrowego, który powoduje lub wiarygodnie grozi poważną szkodą oraz realizuje cel politycznego zastraszenia lub przymusu.6

Rozsyłanie materiału propagandowego jest działalnością terrorystyczną albo przestępstwem związanym z terroryzmem zależnie od prawa, lecz nie cyberatakiem terrorystycznym. Włamanie zmieniające stronę internetową może być ideologicznym haktywizmem. Przejęcie sterowania systemem wodnym z ryzykiem masowych zatruć znajduje się znacznie bliżej rdzenia.

Przypadek cyfrowy pokazuje, dlaczego metoda i skutek są ważniejsze od medium. Dodanie przedrostka „cyber-” nie usuwa potrzeby zbadania przemocy, celu, publiczności i powagi szkody.

Nielegalność i problem kolistości

W wielu definicjach terroryzm jest z natury bezprawny. Dla prawa krajowego jest to intuicyjne: przestępstwo terrorystyczne musi opierać się na zabronionym czynie. W definicji naukowej wymóg nielegalności może jednak tworzyć koło. Jeżeli coś jest terroryzmem dlatego, że prawo tak stanowi, nie można niezależnie oceniać prawa ani porównywać państw o różnych przepisach.

Prawo może kryminalizować czyn podstawowy — zabójstwo, uprowadzenie, wybuch — a cel terrorystyczny zmienia kwalifikację lub sankcję. Może też zakazywać finansowania, szkolenia i udziału w grupie zanim dojdzie do przemocy. Granica odpowiedzialności prawnej nie jest wówczas identyczna z granicą centralnego aktu terrorystycznego.

W konfliktach zbrojnych legalność zależy od międzynarodowego prawa humanitarnego. Akt lub groźba przemocy, których głównym celem jest szerzenie terroru wśród ludności cywilnej, są zakazane, ale czyn może zarazem podlegać innym kategoriom zbrodni wojennej.7 Etykieta terroryzmu nie zastępuje analizy statusu konfliktu, celu i prawa właściwego.

Wojna nie wyłącza automatycznie terroryzmu

Jedna skrajność traktuje każdy atak nieregularnego aktora podczas wojny jako terroryzm. Druga wyłącza całą przemoc konfliktową, ponieważ ma ją regulować prawo humanitarne. Oba rozwiązania tracą ważne różnice.

Organizacja rebeliancka może jednego dnia zaatakować zdolną do walki jednostkę, innego wysadzić targ, a jeszcze innego pobierać podatki i administrować terytorium. Ocena organizacji jako całości nie powinna zmieniać charakteru poszczególnych czynów. Można prowadzić działania partyzanckie i stosować terroryzm w jednej kampanii.

Prawo humanitarne nie przyznaje ogólnego przywileju atakowania cywilów w słusznej sprawie. Jednocześnie określenie każdego naruszenia prawa wojennego terroryzmem jest zbyt szerokie. Bezprawny atak może wynikać z nieostrożności, złego rozpoznania albo nieproporcjonalności, nie z celu zastraszenia szerszej publiczności.

Pojedynczy sprawca i brak organizacji

Starsze obrazy terroryzmu skupiały się na organizacji prowadzącej kampanię. Współczesne definicje często obejmują pojedynczego sprawcę, ponieważ mechanizm przemocy komunikacyjnej nie wymaga formalnej hierarchii. Człowiek może sam wybrać cel, przygotować atak i opublikować przesłanie.

„Samotny” nie znaczy społecznie odizolowany. Sprawca może korzystać z ideologicznej wspólnoty online, kopiować poprzedników, kontaktować się z aktywistami i wyobrażać sobie publiczność. Brak rozkazu organizacji jest informacją o strukturze, nie o braku politycznego charakteru.

Trudniejszy jest czyn osoby o niespójnych motywach, kryzysie psychicznym i pragnieniu sławy. Masowe zabójstwo może wywołać terror bez celu politycznego. Jeżeli każdą masową przemoc uznamy za terroryzm przez sam skutek społeczny, zniknie różnica między przemocą instrumentalną a ekspresyjną. Artykuł „Terroryzm, ekstremizm, przestępstwo z nienawiści i przemoc masowa” analizuje przypadki motywacji mieszanej.

Kampania czy pojedynczy czyn

Terroryzm historycznie kojarzy się z powtarzaną metodą. Kampania podtrzymuje oczekiwanie kolejnych zdarzeń, zwiększa koszt ochrony i pozwala dostosowywać komunikaty. Schmid uwzględnia kampanijny charakter jako ważny element swojej mapy.3

Nie ma jednak dobrego powodu, aby pierwszy i jedyny zamach nie mógł być terrorystyczny. Organizacja może zostać rozbita, sprawca może zginąć, a skutek komunikacyjny nadal wystąpi. Wymóg serii jest lepszy do badania strategii niż do definicji pojedynczego incydentu.

Trzeba rozdzielać jednostki analizy. Incydent może spełniać definicję, choć nie da się wykazać kampanii. Spisek może zostać przerwany przed próbą. Organizacja może stosować kilka metod, a ruch obejmować ludzi nieuczestniczących w przemocy. Artykuł „Incydent, spisek, kampania, organizacja i ruch” porządkuje te poziomy.

Terroryzm jako taktyka, strategia i doktryna

Jeżeli terroryzm jest taktyką, mogą stosować go aktorzy o różnych ideologiach i strukturach. Ta perspektywa ogranicza pokusę definiowania zjawiska przez listę organizacji. Pozwala też zobaczyć, że grupa może porzucić taktykę bez rozwiązania się albo przyjąć ją na określonym etapie konfliktu.

Jako strategia terroryzm obejmuje sekwencję działań łączących przemoc, komunikację i oczekiwaną reakcję przeciwnika. Zamach nie jest wtedy końcem planu. Ma wywołać represję, polaryzację, zmianę polityki, mobilizację albo erozję zaufania.

Jako doktryna zakłada, że demonstracyjna przemoc jest skutecznym i dopuszczalnym sposobem osiągania celu. Można propagować tę doktrynę, nie będąc wykonawcą konkretnego czynu. Prawo może kryminalizować określone formy wsparcia lub podżegania, lecz analitycznie należy odróżniać przekonanie, rolę organizacyjną i atak.

Charles Tilly ostrzegał przed traktowaniem „terrorystów” jako jednolitego typu ludzi i proponował analizę terroru jako strategii stosowanej przez różne podmioty w zmiennych układach politycznych.8 To podejście zapobiega poszukiwaniu jednej osobowości odpowiadającej etykiecie.

Organizacja terrorystyczna nie wykonuje wyłącznie zamachów

Organizacja może prowadzić działalność polityczną, społeczną, religijną, gospodarczą i militarną. Może zarządzać terytorium, świadczyć usługi, uczestniczyć w wyborach, prowadzić media i stosować przemoc wobec cywilów. Nazwanie jej terrorystyczną wskazuje istotną praktykę lub kwalifikację prawną, ale nie opisuje wszystkich funkcji.

Powstaje problem poziomu przypisania. Czy każdy członek organizacji jest terrorystą? Prawo może karać świadome uczestnictwo lub wsparcie, lecz badanie roli powinno rozróżniać przywódcę, wykonawcę, finansistę, przymuszonego członka, pracownika cywilnej instytucji i sympatyka. Zbiorcza etykieta usuwa mechanizmy odpowiedzialności.

Podobnie ruch społeczny może zawierać frakcję stosującą przemoc, organizacje legalne i szerokie zaplecze ideowe. Przenoszenie nazwy z frakcji na cały ruch ułatwia delegitymizację przeciwnika, lecz pogarsza analizę.

Motyw nie usprawiedliwia metody

Definicja przez metodę ma ważną konsekwencję moralną: szlachetny cel deklarowany przez sprawcę nie zmienia celowego ataku na cywilów w coś innego. Uznanie krzywdy, okupacji, represji lub nierówności nie wymaga zaakceptowania przemocy terrorystycznej.

Z drugiej strony nazwanie czynu terroryzmem nie rozstrzyga wszystkich pytań o konflikt. Nie dowodzi, że przeciwnik jest legalny, sprawiedliwy ani wolny od własnych zbrodni. Etykieta nie powinna kończyć badania przyczyn, zaplecza i możliwego rozwiązania politycznego.

Ta symetria jest trudna w debacie publicznej. Wyjaśnianie mechanizmu bywa przedstawiane jako usprawiedliwienie, a potępienie czynu jako akceptacja całej polityki państwa. Rzetelny opis utrzymuje oba zdania: kontekst pomaga wyjaśnić wybór metody, lecz nie usuwa odpowiedzialności za ofiary.

Definicja ONZ: brak jednego traktatu, nie brak prawa

Często powtarza się, że ONZ „nie potrafi zdefiniować terroryzmu”. To częściowo prawda i częściowo skrót. Nie istnieje powszechnie przyjęta, kompleksowa konwencja zawierająca jedną ogólną definicję. Spór dotyczył między innymi ruchów narodowowyzwoleńczych, sił zbrojnych i przemocy państwowej.

Jednocześnie od lat sześćdziesiątych powstał system konwencji sektorowych dotyczących między innymi bezpieczeństwa lotnictwa, żeglugi, zakładników, zamachów bombowych, materiałów jądrowych i finansowania. UNODC podkreśla, że brak ogólnej definicji nie pozostawił praktyków bez ram prawnych; czyny są obejmowane przez konwencje, rezolucje i prawo krajowe.9

Deklaracja Zgromadzenia Ogólnego z 1994 r. potępia czyny przestępne zamierzone lub obliczone na wywołanie stanu terroru wśród ogółu, grupy lub konkretnych osób dla celów politycznych.10 Rezolucja Rady Bezpieczeństwa 1566 z 2004 r. dodaje poważny czyn, cel zastraszenia ludności albo zmuszenia rządu lub organizacji oraz odniesienie do właściwych konwencji.4

Nie są to identyczne formuły ani jedna uniwersalna definicja kodeksowa. Pokazują jednak trwały rdzeń: poważną przemoc, cel oddziaływania wykraczający poza ofiarę i polityczny albo przymuszający charakter.

Prawo potrzebuje węższej granicy niż debata

W prawie karnym szerokie, metaforyczne użycie jest niebezpieczne. Nazwanie „terroryzmem” blokady drogi, niszczenia symbolu, radykalnego protestu lub ostrej wypowiedzi może uruchamiać środki nieproporcjonalne do szkody. Zasada legalności wymaga, aby przestępstwo było opisane dostatecznie jasno.

Specjalni sprawozdawcy ONZ i organy praw człowieka wielokrotnie wskazywali, że definicje antyterrorystyczne muszą być precyzyjne oraz ograniczone przez prawa człowieka.11 Wąski próg nie jest pobłażliwością wobec przemocy. Chroni zdolność państwa do odróżniania poważnego zagrożenia od legalnego sprzeciwu i zwykłej przestępczości.

Definicja analityczna może mieć rozmytą granicę i kategorię „niepewne”. Sąd nie może skazać człowieka na podstawie podobieństwa rodzinnego. Musi zastosować konkretny przepis, udowodnić jego elementy i zachować gwarancje procesowe. Ta różnica tłumaczy, dlaczego dobra definicja naukowa nie zawsze jest dobrym przepisem.

Etykieta zmienia statystykę

Każda baza danych liczy świat poprzez własne reguły. Jeżeli wymaga wyłącznie aktora niepaństwowego, przemoc państwowa znika z wyników. Jeżeli obejmuje ataki na wojsko w konflikcie, wzrasta liczba zdarzeń w państwach objętych wojną. Jeżeli wymaga politycznego celu potwierdzonego źródłem, przypadki o niejasnym motywie trafiają do kategorii niepewnej albo wypadają.

Porównanie liczb z dwóch baz bez sprawdzenia definicji może prowadzić do fałszywego wniosku o trendzie. Zmiana praktyki kodowania może wyglądać jak zmiana rzeczywistości. To szczególnie ważne w długich szeregach czasowych: źródła medialne, granice państw i widzialność określonych regionów również się zmieniają.

Nie ma neutralnego rozwiązania, w którym baza „po prostu zbiera fakty”. Kodowanie wymaga decyzji o czynie, sprawcy, celu, niepewności i duplikatach. Artykuł „Global Terrorism Database” opisuje jedną z najważniejszych definicji operacyjnych, a „Błędy pomiaru i widzialność medialna” rozwija konsekwencje selekcji źródeł.

Etykieta zmienia politykę

Zakwalifikowanie organizacji jako terrorystycznej może zamrażać aktywa, kryminalizować wsparcie, ograniczać podróże i utrudniać negocjacje. Może być koniecznym narzędziem odcięcia przemocy, ale jego skutki wykraczają poza opis. Organizacja może posiadać skrzydło polityczne, administrację i usługi, a sankcja wpływa na ludność zależną od tych struktur.

Na poziomie indywidualnym etykieta wpływa na postępowanie, pobyt, zatrudnienie i relacje społeczne. Na poziomie grupowym może stygmatyzować religię, diasporę lub ruch polityczny. Dlatego publicysta powinien odróżniać formalne umieszczenie na liście, ocenę konkretnego czynu i potoczną charakterystykę.

Państwa mogą także strategicznie rozszerzać termin na separatystów, opozycję, obrońców praw i dziennikarzy. Nie oznacza to, że każda państwowa kwalifikacja jest fałszywa. Oznacza potrzebę sprawdzenia podstawy prawnej, zachowania i procedury, zamiast przyjmowania etykiety jako samodzielnego dowodu.

Przypadki centralne

Niektóre przypadki spełniają niemal wszystkie wpływowe warianty definicji. Przykładem jest celowe podłożenie ładunku w środku transportu pełnym cywilów, aby zastraszyć ludność i zmusić rząd do określonej decyzji politycznej. Występują poważna przemoc, cywilne ofiary, publiczność szersza niż ofiary, cel polityczny oraz przymus.

Podobnie uprowadzenie przypadkowych osób i groźba ich zabicia dla wymuszenia uwolnienia członków organizacji znajduje się w centrum pojęcia. Ma strukturę dwufazową: przejęcie kontroli tworzy czas na komunikację i negocjacje, a zagrożenie wobec zakładników oddziałuje na państwo i publiczność.

W centralnym przypadku różne definicje prowadzą do podobnego wyniku mimo odmiennego sformułowania. Spory zaczynają się przy zmianie jednej cechy.

Katalog przypadków granicznych

Atak na żołnierzy w czasie pokoju

Cel jest państwowy, a sprawca chce wpłynąć na politykę. Wąska definicja chroniąca wyłącznie cywilów może wyłączyć czyn; szersza, skupiona na zastraszeniu i przymusie, może go włączyć. Trzeba opisać status i sytuację żołnierzy, nie tylko nazwę obiektu.

Atak partyzancki podczas wojny

Zasadzka na zdolną do walki jednostkę może być działaniem wojennym, nawet jeśli przeciwnik nazywa organizację terrorystyczną. Ostrzał dzielnicy cywilnej dla złamania poparcia społecznego ma inną funkcję. Ta sama organizacja może wykonywać oba rodzaje czynów.

Zabójstwo polityczne

Usunięcie jednej osoby dla zmiany władzy jest zamachem politycznym. Jeżeli czyn ma także zastraszyć cały parlament, sędziów lub grupę społeczną, zbliża się do terroryzmu. Wniosek wymaga danych o celu komunikacyjnym.

Zniszczenie pustej infrastruktury

Brak ofiar oddala przypadek od definicji opartych na poważnej przemocy wobec ludzi. Wielka szkoda, zagrożenie życia i cel wymuszenia mogą włączyć go do szerszej definicji. W danych warto zachować osobną kategorię szkody.

Cyberatak

Publikacja propagandy, kradzież danych i przejęcie systemu sterującego szpitalem mają różną naturę. Tylko nazwanie motywu politycznym nie wystarcza. Potrzebny jest próg poważnej szkody lub wiarygodnego zagrożenia oraz komunikacyjny cel.

Masowe zabójstwo bez czytelnego celu politycznego

Czyn może terroryzować społeczeństwo w zwykłym znaczeniu słowa, ale bez celu ideologicznego i przymusu nie spełnia rdzenia analitycznego. Może być przemocą masową wymagającą podobnych procedur ochrony.

Zamieszki i spontaniczna przemoc tłumu

Przemoc zbiorowa może zastraszać grupę i mieć polityczny kontekst. Brak zaplanowanego celu komunikacyjnego, trwałego aktora i świadomej selekcji może przemawiać przeciw kwalifikacji. Poszczególne czyny w ramach zamieszek trzeba oceniać oddzielnie.

Groźba bez zdolności wykonania

Fantazja opublikowana w internecie, fałszywy alarm i przygotowane żądanie poparte zasobami nie są tym samym. Definicja operacyjna może rejestrować wszystkie do weryfikacji; definicja prawna wymaga określonego zamiaru i znamion.

Przemoc państwa wobec własnej ludności

Mechanizm zastraszenia dla politycznej kontroli odpowiada szerokiej definicji. System prawny może jednak używać precyzyjniejszych kategorii zbrodni międzynarodowych i naruszeń praw człowieka. Wyłączenie z jednej statystyki nie powinno oznaczać niewidzialności szkody.

Model trzech pierścieni

Zamiast udawać ostrą zgodę wszędzie, można organizować analizę w trzech pierścieniach.

Rdzeń obejmuje celową poważną przemoc lub wiarygodną groźbę wobec cywilów albo niekombatantów, która ma zastraszyć szerszą publiczność lub przymusić decydenta dla celu politycznego, ideologicznego bądź społecznego.

Pierścień warunkowy obejmuje ataki na personel wojskowy, poważną przemoc wobec mienia, cyberataki, zabójstwa polityczne, czyny państwa i przemoc w konflikcie zbrojnym. Kwalifikacja zależy od jawnej definicji, prawa oraz funkcji czynu.

Obszar poza pojęciem bez dodatkowych danych obejmuje legalny radykalizm, pokojowy protest, praktykę religijną, zwykłe przestępstwo, zaburzenie psychiczne, samą mowę nienawiści i masową przemoc bez celu politycznego. Niektóre mogą być szkodliwe albo karalne na innych podstawach. Nie stają się terroryzmem przez samą społeczną dezaprobatę.

Model nie jest przepisem ani skalą ryzyka. Uczy oznaczać pewność klasyfikacji i wyjaśniać, która cecha przesuwa przypadek między obszarami.

Test sześciu osi

Przy niejasnym przypadku warto opisać sześć osi zamiast natychmiast wydawać etykietę.

Pytanie
czyn Czy wystąpiła poważna przemoc, jej próba albo wiarygodna groźba?
cel Czy chodziło o zmianę polityczną, ideologiczną lub społeczną?
mechanizm Czy zastraszenie, przymus lub demonstracja miały oddziaływać poza bezpośrednią ofiarę?
ofiara Kogo wybrano, w jakim statusie i dlaczego?
sprawca Czy działała jednostka, grupa, sieć, organizacja czy państwo?
kontekst Czy czyn nastąpił w pokoju, zamieszkach, okupacji lub konflikcie zbrojnym i jakie prawo miało zastosowanie?

Odpowiedzi pozwalają porównać przypadki nawet wtedy, gdy dwa zespoły inaczej rozstrzygają ostateczną nazwę. Ujawniają też, czy spór dotyczy faktu, interpretacji motywu czy przyjętej granicy definicyjnej.

Czego definicja nie powinna robić

Definicja nie jest narzędziem przewidywania. Stwierdzenie, że ktoś ma radykalne poglądy albo należy do określonej grupy społecznej, nie pozwala wywnioskować przyszłego terroryzmu. Definicja porządkuje czyn i cel, nie buduje profilu człowieka.

Nie powinna również oceniać wszystkich elementów konfliktu jednym słowem. Czyn może być terrorystyczny, a sprawca może zarazem posiadać realne poparcie społeczne. Państwo może prawidłowo ścigać zamach i jednocześnie prowadzić niesprawiedliwą politykę. Jedna kwalifikacja nie unieważnia innych pytań.

Definicja nie zastępuje prawa właściwego. W postępowaniu trzeba wykazać konkretne znamiona, a w wojnie zastosować prawo humanitarne. W badaniu należy podać zasady kodowania. W mediach trzeba odróżnić fakt, kwalifikację organu i wniosek autora.

Jak uczciwie pisać o przypadku

Jeżeli kwalifikacja jest oczywista w wielu definicjach, warto nadal podać najważniejsze cechy: rodzaj przemocy, ofiary, cel i publiczność. Samo słowo nie powinno zastępować opisu.

Jeżeli przypadek jest graniczny, tekst powinien wskazać, co wiadomo oraz czego brakuje. Można napisać, że prokuratura bada czyn jako terrorystyczny, baza danych koduje go warunkowo, a część badaczy wyłączyłaby go z powodu celu wojskowego. To nie jest niezdecydowanie. To rozdzielenie poziomów.

Nazwy organizacji najlepiej poprzedzać statusem źródła: organizacja umieszczona na konkretnej liście, określana przez dane państwo jako terrorystyczna, odpowiedzialna za konkretny atak na cywilów. Publiczny standard języka i ekspozycji materiałów sprawców rozwija artykuł „Jak pisać o terroryzmie bez propagandy i stygmatyzacji”.

Minimalny standard definicyjny serwisu

Każdy artykuł wykorzystujący termin w analizie powinien umożliwiać ustalenie:

  • czy opisuje czyn, spisek, kampanię, organizację czy ruch;
  • jaka definicja lub reżim prawny jest właściwy;
  • czy sprawca państwowy jest włączony;
  • jak traktowane są cele wojskowe i konflikt zbrojny;
  • jaki próg przemocy lub szkody zastosowano;
  • na czym oparto cel polityczny lub ideologiczny;
  • kto był bezpośrednią ofiarą, a kto szerszym adresatem;
  • czy kwalifikacja jest ustalona, urzędowa, badawcza czy niepewna;
  • jakie rozsądne wyjaśnienie alternatywne rozważono;
  • czy zmiana definicji zmieniłaby wniosek.

Ta checklista ma zapobiegać pozornej precyzji. Nie wszystkie odpowiedzi muszą znaleźć się w pierwszym akapicie, ale powinny być możliwe do odtworzenia z tekstu i źródeł.

Najczęstsze błędy

Poszukiwanie jednego zdania dla wszystkich zadań

Formuła użyteczna w badaniu może być zbyt szeroka dla prawa. Próg rozpoznania służby nie jest progiem skazania. Różnica nie świadczy sama w sobie o chaosie.

Definiowanie przez listę wrogów

Wpisanie organizacji na listę ma skutki prawne, lecz nie wyjaśnia mechanizmu każdego jej działania. Analiza powinna zaczynać od czynu, celu i kontekstu.

Definiowanie przez emocję odbiorcy

To, że społeczeństwo się boi, nie czyni każdego przestępstwa terroryzmem. Potrzebny jest zamiar albo funkcja komunikacyjna związana z celem politycznym.

Utożsamienie celu politycznego ze spójnym manifestem

Ideologia może być fragmentaryczna, a motywy mieszane. Trzeba wykazać, że cel organizował czyn, nie wymagać traktatu filozoficznego.

Wyłączenie „naszej” przemocy przez nazwę

Państwo, sojusznik i ruch o popieranym celu mogą stosować mechanizm terrorystyczny. Słuszność sprawy nie zmienia metody, choć prawo może używać innych kwalifikacji.

Włączenie każdego bezprawnego protestu

Zakłócenie porządku, okupacja budynku i szkoda materialna nie osiągają automatycznie progu poważnej przemocy oraz terrorystycznego zamiaru. Rozszerzanie terminu szkodzi prawom i analitycznej wartości pojęcia.

Etykieta zamiast dowodu

Powtarzanie, że sprawca był terrorystą, nie dowodzi jego celu, sieci ani przyczyn. Te elementy wymagają osobnych źródeł.

Co wynika z badań

Badania definicji wykazują trwałą rozbieżność liczby i układu kryteriów, ale także znaczną zgodność co do centralnych elementów. Przemoc lub groźba, cel polityczny, oddziaływanie psychologiczne oraz publiczność szersza niż bezpośrednia ofiara powracają w różnych tradycjach. Największe spory dotyczą aktora państwowego, celu ataku, konfliktu zbrojnego, szkody materialnej i zakresu motywu.

Próby stworzenia definicji konsensualnej są wartościowe jako mapy. Nie usuwają potrzeby operacjonalizacji. Nawet rozbudowana formuła Schmida wymaga od badacza decyzji, jak zakodować „głównie cywilów”, „polityczny charakter” i „efekt psychologiczny”. Krótsza definicja ułatwia stosowanie, lecz zostawia więcej przypadków granicznych.

Prawo międzynarodowe pokazuje, że współpraca jest możliwa bez jednego ogólnego traktatu. Konwencje sektorowe kryminalizują konkretne zachowania, a rezolucje wskazują wspólne elementy. Brak definicji uniwersalnej jest realnym problemem dla spójności, ale nie stanem całkowitej próżni.

Krytyczne badania terroryzmu przypominają natomiast, że definicje są tworzone przez instytucje posiadające władzę. Ten wniosek nie unieważnia kategorii. Nakazuje badać, kto ją stosuje, wobec kogo, według jakiej procedury i z jakim skutkiem.12

Standard końcowy

Terroryzm nie ma jednej bezspornej definicji, ponieważ jest jednocześnie mechanizmem przemocy, kategorią prawa, przedmiotem pomiaru i narzędziem delegitymizacji. Spory o państwo, cywilów, wojnę, własność i motyw nie są drobnymi różnicami redakcyjnymi. Zmieniają zakres danych, odpowiedzialności i władzy.

Nie trzeba jednak wybierać między fałszywą pewnością a relatywizmem. Istnieje wspólny rdzeń: celowa poważna przemoc lub jej wiarygodna groźba, polityczny albo ideologiczny cel, komunikacyjne oddziaływanie poza bezpośrednią ofiarę oraz zamiar zastraszenia lub przymuszenia. Wokół rdzenia można jawnie oznaczyć przypadki warunkowe.

Najlepsza definicja nie jest najdłuższa ani najsurowsza. Jest adekwatna do zadania, stosowana symetrycznie, dostatecznie precyzyjna i przejrzysta co do granic. Czytelnik powinien móc zobaczyć nie tylko końcową etykietę, lecz także drogę, która do niej prowadzi.

Źródła