Dezinformacja, deepfake i generatywna AI
Generatywna sztuczna inteligencja obniża koszt wytwarzania tekstu, obrazu, głosu i filmu, ale nie tworzy automatycznie skutecznej propagandy. Organizacja nadal potrzebuje publiczności, wiarygodnego kanału, rozpoznania lokalnego kontekstu oraz celu, któremu komunikat ma służyć. Model może dostarczyć tysiąc wariantów przekazu, lecz nie rozstrzyga, który z nich odbiorca uzna za własny, prawdziwy albo wart dalszego udostępnienia.
W kontekście terroryzmu największym błędem jest wybór jednej z dwóch skrajności. Pierwsza przedstawia każdy wygenerowany obraz jako przełomową broń. Druga uznaje, że skoro wiele materiałów jest nieudolnych, technologia nie zmienia niczego. Zmienia przede wszystkim tempo, skalę, dostępność językową i koszt eksperymentowania. Nie usuwa dawnych ograniczeń propagandy, lecz pozwala częściej je testować i szybciej wykorzystywać chwilową niepewność.
Artykuł odróżnia udokumentowane zastosowania od możliwości bliskiego zasięgu i od scenariuszy spekulatywnych. Omawia syntetyczne media na poziomie potrzebnym do rozpoznawania ryzyka oraz budowy procedur ochronnych, bez instrukcji wytwarzania fałszerstw, omijania zabezpieczeń i wyboru podatnych celów.
Trzy poziomy twierdzenia
Ocena zagrożenia powinna zaczynać się od oznaczenia, z jakim rodzajem wiedzy mamy do czynienia. Udokumentowane użycie oznacza materiał, kanał lub kampanię przypisaną na podstawie zachowanego dowodu i wiarygodnej analizy. Możliwość bliskiego zasięgu wynika z powszechnie dostępnej funkcji oraz znanego sposobu działania propagandy, ale nie musi być jeszcze potwierdzona w organizacji terrorystycznej. Scenariusz spekulatywny łączy kilka założeń dotyczących zdolności, dostępu, koordynacji i reakcji publiczności.
Raporty ONZ opisują między innymi wykorzystanie generatywnej AI do tworzenia i tłumaczenia propagandy, syntetycznych obrazów oraz materiału stylizowanego na serwis informacyjny. Przewodnik UNOCT z 2026 roku przywołuje syntetycznego prezentera używanego w przekazie związanym z Daesh i obrazy wspierające skrajnie prawicową narrację spiskową.1 Jest to dowód na wejście narzędzi do repertuaru propagandy, nie na masowe zastąpienie ludzi ani na automatyczną skuteczność.
Raport analityczny nie powinien przesuwać przykładu między poziomami bez zaznaczenia. To, że można technicznie sklonować głos, nie dowodzi, że konkretne nagranie jest klonem. To, że grupa opublikowała jeden syntetyczny materiał, nie dowodzi zdolności do długiej, spójnej i spersonalizowanej kampanii. Takie rozdzielenie chroni przed paniką, ale również przed zbyt wczesnym uspokojeniem.
Dezinformacja i inne zaburzenia informacji
Dezinformacja jest fałszywą lub istotnie wprowadzającą w błąd informacją rozpowszechnianą z zamiarem oszukania. Misinformacja może być równie fałszywa, lecz użytkownik przekazuje ją w dobrej wierze. Malinformacja wykorzystuje treść prawdziwą, wyrwaną z kontekstu, ujawnioną w celu krzywdy albo zestawioną tak, aby odbiorca wyciągnął nieuzasadniony wniosek.
Generatywna AI może uczestniczyć w każdym z tych obiegów, ale nie określa intencji. Fałszywy komunikat napisany ręcznie pozostaje dezinformacją, a błędny obraz wygenerowany przez model może zostać udostępniony bez zamiaru oszustwa. Z kolei autentyczny film z innego kraju i roku może być bardziej przekonującą manipulacją niż zaawansowany deepfake.
Rozróżnienie jest praktyczne. Odpowiedź na świadomą operację wymaga ustalenia aktora, kanałów i celu. Odpowiedź na spontaniczną plotkę wymaga szybkiej informacji, której ludzie potrzebują, oraz dotarcia do społeczności powtarzającej błąd. Samo oznaczenie pliku jako „AI” nie rozwiązuje żadnego z tych problemów.
Syntetyczne media
Syntetyczne medium to tekst, obraz, dźwięk lub film wytworzony albo istotnie przekształcony przez system obliczeniowy. Kategoria jest szersza niż deepfake. Obejmuje zarówno realistyczną imitację konkretnej osoby, jak i fikcyjnego prezentera, tłumaczenie głosu, wygenerowane tło, ilustrację wydarzenia, automatyczne streszczenie oraz masowo tworzony komentarz.
Stopień syntetyczności nie jest prostym przełącznikiem. Autentyczne nagranie może otrzymać fałszywe napisy, zmienioną ścieżkę dźwiękową lub mylący opis. Film może być prawdziwy, ale przycięty przed zdaniem, które zmienia sens. Zdjęcie może dokumentować realną scenę, a jednocześnie zostać powiększone lub oczyszczone przez narzędzie generatywne.
Weryfikacja powinna więc odpowiadać na kilka odrębnych pytań: skąd pochodzi materiał, co w nim zmieniono, czy przedstawia deklarowane miejsce i czas, kto przypisuje mu znaczenie oraz czy opis jest zgodny z dowodem. Pytanie „prawdziwe czy AI?” jest zbyt wąskie i często kieruje uwagę na niewłaściwy problem.
Deepfake i cheapfake
Deepfake zwykle oznacza przekonującą syntetyczną imitację obrazu lub głosu osoby. Termin jest użyteczny, lecz medialnie rozciągnięto go na niemal każdą manipulację. Tymczasem wiele skutecznych fałszerstw pozostaje prostych: zmiana podpisu, spowolnienie nagrania, wycięcie kontekstu, ponowne użycie starego filmu albo przypisanie anonimowego audio znanej osobie.
Tak zwany cheapfake może wygrać z technicznie lepszym falsyfikatem, ponieważ powstaje szybciej, korzysta z autentycznego materiału i dociera do odbiorcy w chwili największego zapotrzebowania na wyjaśnienie. Nie musi przejść profesjonalnej analizy. Wystarczy, że przez kilkadziesiąt minut wspiera decyzję, gniew albo podejrzenie.
Procedura skoncentrowana wyłącznie na artefaktach generowania przeoczy prostsze manipulacje. Zespół powinien badać treść, kontekst, źródło i drogę dystrybucji niezależnie od tego, czy obraz zdradza ślady działania modelu.
Co rzeczywiście się zmieniło
Pierwszą zmianą jest koszt pierwszej wersji. Osoba bez zespołu graficznego może przygotować materiał wyglądający na redakcyjny, a bez biegłej znajomości języka stworzyć zrozumiały tekst dla zagranicznej publiczności. Nie oznacza to wysokiej jakości, ale zwiększa liczbę aktorów zdolnych wejść do obiegu.
Drugą zmianą jest koszt wariantu. Dawniej przygotowanie dziesiątek wersji językowych, formatów i miniatur wymagało czasu wielu ludzi. Obecnie można szybciej dopasować długość, ton oraz format do różnych kanałów. Propagandysta może również przerabiać jeden motyw po reakcji platformy albo publiczności.
Trzecią zmianą jest szybkość reakcji. Materiał można wytworzyć w czasie, gdy fakty są jeszcze nieustalone. Ta przewaga jest szczególnie ważna po eksplozji, zatrzymaniu lub fałszywym alarmie, ponieważ pierwsza spójna opowieść może stać się ramą dla późniejszych danych.
Czwartą zmianą jest zatarcie granicy między produkcją profesjonalną a amatorską. Fikcyjny prezenter, głos lektorski i spójna oprawa nie wymagają już studia. Estetyka instytucji stała się łatwiejsza do imitowania, choć nadal nie daje jej zaufania, historii oraz dostępu do potwierdzonych informacji.
Co się nie zmieniło
Propaganda musi dotrzeć do odbiorcy. Generowanie nie zapewnia widoczności, a zalew podobnych treści może obniżać zasięg każdego egzemplarza. Kanał bez reputacji, społeczności lub wspierającej sieci dystrybucji pozostaje słaby.
Przekaz musi również pasować do doświadczenia publiczności. Błąd w dialekcie, symbolu, stroju, geografii albo lokalnej pamięci może ujawnić obcość autora. Model potrafi stworzyć płynny tekst, lecz płynność nie jest tym samym co zakorzenienie.
Nie znika konflikt między centralną kontrolą a inicjatywą sympatyków. Organizacja może chcieć szybkiego wsparcia, ale materiały tworzone poza jej strukturą mogą fałszować stanowisko, kompromitować markę lub utrudniać negocjacje.
Nie znika też potrzeba strategii. Obraz wywołujący silną reakcję może być bezużyteczny, jeśli nie prowadzi do zastraszenia, polaryzacji, rekrutacji, pozyskania zasobów albo osłabienia wiarygodności przeciwnika. Artykuł Propaganda jako system produkcji i dystrybucji pokazuje, dlaczego sama produkcja jest tylko jednym ogniwem.
Tekst generowany
Tekst jest najłatwiejszą do pominięcia formą syntetycznej propagandy, ponieważ nie daje widowiskowego efektu deepfake. Może jednak wspierać streszczanie, przepisywanie, tworzenie wielu wariantów nagłówka, tłumaczenie i utrzymywanie pozoru aktywnej społeczności.
Masowa liczba komentarzy nie jest automatycznie masowym wpływem. Powtarzalność, brak lokalnej wiedzy oraz nienaturalny rytm publikacji mogą zmniejszyć wiarygodność. Platforma może usuwać konta, a odbiorcy mogą nauczyć się ignorować szablonową treść.
Większym problemem bywa połączenie automatycznej produkcji z człowiekiem, który wybiera najbardziej użyteczne warianty, dodaje lokalne szczegóły i rozprowadza je przez istniejące relacje. Obrona nie powinna zakładać, że kampania jest albo całkowicie automatyczna, albo całkowicie ręczna.
Obraz generowany
Syntetyczny obraz może ilustrować wydarzenie, które nie miało miejsca, powiększać rozmiar tłumu, przedstawiać rzekomą ofiarę albo wizualizować spisek. Jego funkcją nie zawsze jest przekonać odbiorcę, że patrzy na fotografię. Może działać jako emblemat, mem i emocjonalne streszczenie opowieści.
Nawet jawnie stylizowana grafika może wywoływać fałszywe wspomnienie. Po kilku dniach użytkownik pamięta treść obrazu, lecz niekoniecznie etykietę „ilustracja”. Ponowne publikacje mogą usunąć opis, a zrzut ekranu odłączyć materiał od pierwotnego kontekstu.
Analiza powinna zatem uwzględniać nie tylko realizm, lecz rolę obrazu w narracji. Materiał o niskiej wiarygodności faktograficznej może skutecznie ustanawiać winnego, niewinną ofiarę, zdradę albo odwet jako domyślną ramę.
Głos syntetyczny
Głos przenosi cechy, które odbiorca interpretuje jako obecność konkretnej osoby: akcent, tempo, emocję i znajomy sposób mówienia. Fałszywe nagranie może podszywać się pod przywódcę, rzecznika, policjanta, dziennikarza, członka rodziny lub świadka.
Znaczenie zależy od kontekstu. Publiczne nagranie nie musi przekonać całego społeczeństwa. Wystarczy, że trafia do małej grupy, która spodziewa się komunikatu i nie ma szybkiego kanału potwierdzenia. Z kolei materiał masowy może mieć wartość nawet po obaleniu, jeśli wywołał chwilową panikę lub konflikt.
Nie należy jednak traktować każdego zniekształconego głosu jako klonu. Kompresja, hałas, choroba, stres, tłumaczenie i montaż zmieniają brzmienie. Ocena wymaga oryginalnego pliku, kontekstu publikacji, porównania z potwierdzonym materiałem i potwierdzenia inną drogą.
Syntetyczny prezenter
Fikcyjny prezenter tworzy wrażenie programu informacyjnego bez podszywania się pod konkretną znaną osobę. Taka forma wykorzystuje nawyki odbiorcy: centralny kadr, pasek, logo, spokojny głos i rytm wiadomości sugerują instytucję, nawet jeśli instytucja nie istnieje.
Wykorzystanie syntetycznego prezentera w propagandzie związanej z organizacją terrorystyczną zostało już udokumentowane przez materiały ONZ.1 Nie należy z tego wyciągać wniosku, że widzowie uznali przekaz za niezależne dziennikarstwo. Funkcja może być skromniejsza: regularna, tania i łatwa do lokalizacji oprawa dla sympatyków.
Obrona nie powinna skupiać się wyłącznie na twarzy. Trzeba sprawdzić nazwę redakcji, historię domeny lub kanału, autorstwo wcześniejszych materiałów, pierwotne źródła podawanych informacji i sposób, w jaki inne konta sztucznie potwierdzają jej status.
Tłumaczenie
Automatyczne tłumaczenie rozszerza potencjalny zasięg i skraca czas między publikacją centralną a wersjami lokalnymi. Może ułatwiać organizacji reagowanie na wydarzenia w państwie, którego języka jej rdzeń nie zna.
Tłumaczenie nie jest neutralnym przewodem. Model może zmienić pewność twierdzenia, termin prawny, nazwę grupy albo nacechowanie religijne. Materiał wyglądający profesjonalnie może zawierać błąd, którego nie zauważy autor ani odbiorca korzystający z kolejnego automatycznego przekładu.
Analityk powinien zachować wersję źródłową i ustalić, czy różne wersje rzeczywiście wyrażają to samo. Rozbieżność może być pomyłką, celowym dostosowaniem do publiczności albo dowodem, że materiał nie pochodzi z deklarowanego centrum.
Lokalizacja
Lokalizacja wykracza poza język. Obejmuje przykłady, nazwy instytucji, kalendarz, symbole, dialekt i odniesienia do aktualnego sporu. Generatywna AI może podpowiadać takie elementy, lecz równie łatwo miesza kraje, tradycje i okresy.
Skuteczna lokalizacja często wymaga człowieka osadzonego w społeczności. Dlatego płynny tekst nie powinien automatycznie prowadzić do wniosku, że za kampanią stoi duża zagraniczna organizacja. Może być produktem małej grupy z dobrym narzędziem, a może być globalnym materiałem poprawionym przez lokalnego sympatyka.
W ocenie atrybucji warto oddzielić jakość języka od wiedzy operacyjnej i organizacyjnej. Model potrafi imitować styl, ale nie daje autorowi dostępu do niewpublicznych decyzji, łańcucha dowodzenia ani wiarygodnego potwierdzenia czynu.
Podszywanie się pod przywódcę
Fałszywy komunikat przywódcy może ogłaszać rozłam, śmierć, zmianę strategii, poparcie dla ataku, rozejm albo wezwanie do działania. Jego publicznością bywają nie tylko sympatycy, lecz również rywale, media, służby i partnerzy negocjacyjni.
W organizacji zdecentralizowanej potwierdzenie może być powolne. Lokalne komórki nie zawsze mają bezpośredni kontakt z centrum, a zwolennicy przywykli do materiałów krążących przez pośredników. Fałszerstwo wykorzystuje więc nie tylko technologię, ale architekturę zaufania.
Ochrona wymaga wcześniej ustalonego sposobu uwierzytelniania ważnych komunikatów i kanału odwołania. Nie chodzi o publiczne ujawnianie zabezpieczeń, lecz o to, aby ludzie odpowiedzialni za decyzje wiedzieli, że sam głos, obraz i logo nie są wystarczające.
Podszywanie się pod instytucję
Komunikat może imitować policję, urząd, szpital, szkołę, operatora infrastruktury, organizację pomocową albo redakcję. W czasie kryzysu odbiorca szuka właśnie takich źródeł, więc falsyfikat nie musi być doskonały; musi pojawić się przed potwierdzoną wiadomością.
Fałszywa informacja o zamknięciu drogi, liczbie ofiar lub kolejnym zagrożeniu może zwiększyć chaos. Opisując to ryzyko, nie należy publikować gotowych wzorów komunikatów ani szczegółów kanałów wewnętrznych. Wystarczy wskazać potrzebę rozpoznawalnego, redundantnego systemu informacji.
Instytucja powinna z góry informować, gdzie publikuje alerty, jak oznacza aktualizacje i jakie informacje nigdy nie są przekazywane wyłącznie przez przypadkową wiadomość. Redundancja oznacza potwierdzenie przez kilka kontrolowanych kanałów, nie mechaniczne kopiowanie tej samej treści przez konta zależne od jednego systemu.
Podszywanie się pod dziennikarza i świadka
Fikcyjny dziennikarz może nadawać fałszywemu materiałowi pozór niezależnego potwierdzenia. Fałszywy świadek może wypełnić lukę, zanim reporter dotrze na miejsce. Obie role korzystają z naturalnego zapotrzebowania na osobistą relację.
Profil z historią publikacji jest bardziej przekonujący niż konto utworzone w dniu zdarzenia, lecz długa historia także może być syntetycznie produkowana albo przejęta. Liczba wpisów nie zastępuje wiedzy o właścicielu, redakcji i sposobie pozyskania materiału.
Redakcja powinna potwierdzać kontakt z osobą, ustalać jej położenie oraz relację z wydarzeniem, a nie tylko oceniać płynność wypowiedzi. Świadek może być prawdziwy i jednocześnie się mylić; autentyczność osoby nie gwarantuje poprawności obserwacji.
Fałszywe przyznanie się
Syntetyczny komunikat może przypisywać atak organizacji, która go nie dokonała, albo naśladować znaną markę propagandową. Realistyczne logo, głos i styl zwiększają presję na szybką publikację, lecz nie dostarczają wiedzy o sprawcy.
Roszczenie jest jednym elementem atrybucji. Trzeba badać ciągłość kanału, czas, wiedzę o zdarzeniu, zgodność z dotychczasową praktyką, interes autora oraz niezależne dowody śledcze. Szczegół pozornie niepubliczny może być trafnym zgadywaniem, przeciekiem albo informacją dostępną wcześniej w małym kręgu.
Fałszywe przyznanie może służyć zastraszeniu, skompromitowaniu rywala, wywołaniu represji lub przykryciu rzeczywistego sprawcy. Przyznanie się, zaprzeczenie i atrybucja szerzej omawia różnicę między autorstwem komunikatu, odpowiedzialnością organizacyjną i dowodem prawnym.
Fałszywe zaprzeczenie
Deepfake może również przedstawiać rzekome zaprzeczenie, odwołanie wcześniejszego komunikatu albo oskarżenie frakcji. Jest to szczególnie istotne podczas konfliktu wewnętrznego, negocjacji i walki o markę.
Nie każde zaprzeczenie ma taką samą wartość. Organizacja może prawdziwie stwierdzić, że nie wydała rozkazu, a jednocześnie inspirować sprawcę, dostarczać ideologię lub później zawłaszczyć czyn. Może również zaprzeczać prawdziwej odpowiedzialności.
Materiał syntetyczny dodaje kolejną warstwę, ale nie zmienia podstawowego wymogu: oddzielić autentyczność komunikatu od prawdziwości jego treści. Autentyczny rzecznik może kłamać, a fałszywy profil może przypadkiem podać fakt.
Fałszywa korekta
Jednym z najbardziej szkodliwych zastosowań jest imitacja sprostowania. Odbiorca wie już, że w kryzysie krążą błędy, więc fałszywy komunikat „obalający plotkę” może wykorzystać jego ostrożność przeciw niemu.
Taki materiał może twierdzić, że prawdziwe ostrzeżenie jest dezinformacją, że potwierdzone nagranie zostało wygenerowane albo że urząd wycofał wcześniejszą instrukcję. W efekcie sama edukacja „uważaj na deepfake” nie wystarcza. Człowiek potrzebuje konkretnej drogi potwierdzenia.
Instytucje powinny oznaczać czas i wersję komunikatu, zachowywać dostęp do historii zmian oraz wyjaśniać, co dokładnie skorygowano. Usunięcie starej wiadomości bez śladu otwiera przestrzeń dla zrzutów ekranu i fałszywych opowieści o ukrywaniu faktów.
Fałszywa ofiara i fałszywy sprawca
Wygenerowany portret może przedstawiać rzekomą ofiarę, zaginioną osobę albo podejrzanego. Skutek dotyka nie tylko debaty publicznej. Rodziny mogą otrzymywać fałszywe informacje, a realna osoba podobna do obrazu może stać się celem nękania.
Publikacja wizerunku wymaga potwierdzenia przez właściwą instytucję lub bezpośrednio powiązane, wiarygodne źródło. Wyszukiwanie podobnych zdjęć i ocena artefaktów mogą pomagać, lecz nie zastępują ustalenia tożsamości.
Szczególna ostrożność jest potrzebna, gdy obraz wzmacnia oczekiwanie odbiorców dotyczące religii, pochodzenia lub ideologii sprawcy. Materiał „pasujący do historii” jest właśnie tym, który najłatwiej przechodzi bez sprawdzenia.
Operacja pod fałszywą flagą
Pojęcie fałszywej flagi bywa nadużywane do odrzucania niewygodnych faktów. Rzeczywista operacja wpływu może jednak próbować przypisać materiał innemu aktorowi, imitować jego symbolikę albo sprowokować reakcję skierowaną przeciw niewłaściwej grupie.
Generatywna AI obniża koszt powierzchownej imitacji, ale wiarygodna atrybucja obejmuje więcej niż styl. Ważne są infrastruktura, ciągłość zachowania, dystrybucja, interes, wiedza niepubliczna i związek z działaniem poza informacją.
Brak pewności powinien pozostać brakiem pewności. Oznaczenie „prawdopodobne”, „możliwe” i „niepotwierdzone” nie jest słabością analizy, jeśli wskazuje podstawę oraz alternatywne wyjaśnienia. Artykuł Dezinformacja wokół terroryzmu i fałszywa atrybucja rozwija ten problem na poziomie całego obiegu informacji.
W czasie zdarzenia
Podczas ataku lub alarmu przewagę daje nie tyle realizm, ile czas. Fałszywy film, głos albo komunikat może wejść do próżni informacyjnej, zanim służby ustalą podstawowe fakty. Kolejne konta powtarzają go jako „doniesienie”, tworząc pozór niezależnych źródeł.
Priorytetem instytucji jest informacja użyteczna dla bezpieczeństwa: czego ludzie powinni unikać, gdzie szukać potwierdzenia i kiedy nastąpi aktualizacja. Milczenie uzasadnione śledztwem nie musi oznaczać całkowitego braku komunikatu.
Media powinny oddzielać materiał otrzymany od publiczności od obrazu zweryfikowanego. Transmisja oznaczona słowem „niepotwierdzone” nadal może utrwalać fałsz, zwłaszcza gdy nagłówek, miniatura i powtórki nadają mu dominującą pozycję.
Po zdarzeniu
Po ataku generatywna AI może przyspieszyć walkę o znaczenie: kto jest sprawcą, kim są ofiary, czy państwo ukrywa fakty, czy atak był skuteczny i jaki odwet jest uzasadniony. Ten etap trwa dłużej niż sam kryzys i może mieć większy wpływ polityczny.
Fałszywe obrazy żałoby, celebracji albo represji łatwo wzmacniają polaryzację. Autentyczny materiał z innego wydarzenia może działać podobnie. Weryfikacja czasu i miejsca jest zatem równie ważna jak ocena syntetyczności.
Późniejsza korekta powinna dotrzeć do tych samych publiczności, które widziały fałsz. Publikacja sprostowania w spokojnym dziale serwisu nie równoważy alarmistycznej wiadomości wysłanej w powiadomieniu i wielokrotnie pokazanej na żywo.
Przeciążenie weryfikacji
Najbardziej realistyczna przewaga generatywnej AI może polegać na asymetrii kosztu. Wytworzenie kolejnego wariantu jest tanie, a sprawdzenie wymaga czasu, dostępu do źródła, wiedzy językowej i niekiedy specjalisty. Dziesięć słabych materiałów może zajmować więcej zasobów niż jeden dobry.
Przeciążenie nie musi przekonać odbiorcy do konkretnego fałszu. Może obniżyć zaufanie do całego obiegu, opóźnić komunikat instytucji i skłonić redakcję do rezygnacji z weryfikacji części treści. Publiczność widzi sprzeczność i dochodzi do wniosku, że prawdy nie da się ustalić.
Odpowiedzią nie jest sprawdzanie wszystkiego w kolejności napływu. Zespół powinien priorytetyzować materiały według możliwej szkody, zasięgu, związku z decyzją bezpieczeństwa i znaczenia dla atrybucji. Fałsz oglądany przez małą grupę może być pilny, jeśli prowadzi ją do niebezpiecznego działania; popularny mem bez takiego skutku może poczekać.
Pozór wielu źródeł
Setki kont mogą powtarzać ten sam materiał, lecz wszystkie prowadzić do jednego pochodzenia. Liczba publikacji nie jest liczbą potwierdzeń. Podobnie kilka portali może przepisywać tę samą depeszę lub anonimowy wpis.
Weryfikacja wieloźródłowa wymaga niezależności źródeł, a nie tylko różnicy nazw. Trzeba ustalić, czy autorzy mieli osobny dostęp do wydarzenia, czy jedynie kopiowali wcześniejszy przekaz. Synchronizacja czasu, identyczne sformułowania i wspólny plik mogą ujawniać zależność, lecz podobieństwo samo nie dowodzi koordynacji.
Redakcja powinna zapisywać pierwotne ogniwo, a nie cytować ostatni serwis w łańcuchu. Pozwala to ocenić, jaka wiedza rzeczywiście istniała na początku i gdzie dodano kolejne twierdzenia.
Dywidenda kłamcy
Upowszechnienie deepfake daje sprawcy nową obronę: autentyczny materiał można nazwać syntetycznym. Jest to tak zwana dywidenda kłamcy. Samo istnienie narzędzia tworzy wiarygodne dla części publiczności zaprzeczenie, zwłaszcza gdy materiał jest niewygodny lub słabej jakości.
Nie wystarczy zatem nauczyć ludzi, że „nie należy wierzyć nagraniom”. Powszechny sceptycyzm bez metod potwierdzania premiuje aktora gotowego zaprzeczyć każdemu dowodowi. Celem jest kalibrowane zaufanie: zdolność do zawieszenia sądu, sprawdzenia pochodzenia i przyjęcia wniosku proporcjonalnego do dowodów.
Instytucje publikujące ważne materiały powinny budować historię wiarygodnego pochodzenia przed kryzysem. Wtedy potwierdzenie nie zależy wyłącznie od sporu o piksele lub brzmienie głosu.
Halucynacja
Model może podać nieistniejącą nazwę, cytat, zdarzenie lub odnośnik w płynnej formie. W propagandzie błąd może być przypadkowy, a następnie zostać wykorzystany świadomie. Intencja autora nie zawsze jest możliwa do ustalenia na podstawie tekstu.
Płynność zwiększa ryzyko, że osoba przygotowująca materiał nie zweryfikuje szczegółu. Dotyczy to także instytucji zwalczających terroryzm, mediów i organizacji społecznych. Własne automatyczne streszczenie może wprowadzić fałszywy fakt do komunikatu naprawczego.
Każda informacja o odpowiedzialności, ofiarach, zagrożeniu, lokalizacji i działaniu służb wymaga potwierdzenia poza modelem. W zastosowaniu wysokiego ryzyka system powinien wskazywać materiał źródłowy, a człowiek odpowiadać za zgodność wniosku z tym materiałem.
Centrum i sympatycy
Generatywne narzędzia wzmacniają produkcję oddolną. Sympatyk może samodzielnie stworzyć plakat, tłumaczenie i komentarz, które wyglądają jak oficjalna publikacja. Organizacja zyskuje darmową pracę, ale traci część kontroli nad marką.
Materiał sympatyka może zostać błędnie przypisany centrum przez media albo służby. Centrum może go później przejąć, pozostawić bez komentarza lub potępić. Każda reakcja ma inne znaczenie organizacyjne.
Analityk powinien odróżniać produkcję oficjalną, powiązane środowisko medialne, aktywnego zwolennika i anonimowego użytkownika. Wspólny styl jest słabym dowodem, ponieważ styl można imitować łatwiej niż relację dowodzenia.
Detekcja automatyczna
Detektor może wskazywać cechy statystyczne obrazu, dźwięku lub tekstu, ale jego wynik jest oceną modelu, nie werdyktem. Skuteczność zależy od rodzaju generatora, jakości pliku, kompresji, języka i danych użytych do testu. Narzędzie dobre w laboratorium może działać gorzej na materiale wielokrotnie przetworzonym przez komunikatory.
Wynik fałszywie dodatni może podważyć autentyczny dowód, a fałszywie ujemny nadać fałszerstwu pieczęć prawdy. Dlatego nie należy publikować zdania „detektor potwierdził”, jeśli nie wyjaśniono jego zakresu, progu i niepewności.
Detekcja jest jednym sygnałem obok pochodzenia, metadanych, treści, źródła, potwierdzenia osoby i zgodności z innymi obserwacjami. Wysokie ryzyko wymaga przeglądu człowieka oraz możliwości zakwestionowania wyniku.
Wyścig generatorów i detektorów
Detektory uczą się na znanych metodach generowania, a nowe modele zmieniają charakter błędów. Materiał może również zostać przeskalowany, nagrany z ekranu, skompresowany lub połączony z autentycznym fragmentem. Nie musi to być celowe omijanie; zwykły obieg społecznościowy usuwa sygnały.
Z tego powodu organizacja nie powinna budować całej procedury na jednym produkcie. Narzędzie może utracić skuteczność po aktualizacji generatorów lub zmianie platformy. Potrzebna jest okresowa walidacja na reprezentatywnym materiale i zapis wersji użytego systemu.
Publiczna pewność detektora powinna być niższa niż techniczna liczba wyświetlana w interfejsie. Wartość „92 procent” może oznaczać wynik klasyfikatora, nie 92-procentowe prawdopodobieństwo, że konkretne nagranie jest fałszywe.
Pochodzenie materiału
Pochodzenie, określane także jako provenance, opisuje źródło i historię zmian materiału. Może obejmować urządzenie lub podmiot publikujący, czas, zastosowane przekształcenia oraz kryptograficznie podpisane deklaracje.
Standard C2PA tworzy techniczny sposób dołączania i sprawdzania takich deklaracji.2 Jego wartość polega na udokumentowaniu łańcucha, a nie na automatycznym orzekaniu prawdy. Wiarygodne poświadczenie może pokazać, że plik pochodzi od określonej redakcji i został przycięty, lecz nie dowodzi, że opis redakcji jest poprawny.
Zaufanie zależy od podmiotu podpisującego, ochrony jego kluczy oraz ciągłości łańcucha. Prawdziwa sygnatura złego lub przejętego źródła nie naprawia treści. Z kolei brak poświadczenia nie oznacza fałszerstwa, ponieważ wiele autentycznych urządzeń i archiwów go nie stosuje.
Ograniczenia poświadczeń
Poświadczenie może zostać odłączone od materiału podczas wykonania zrzutu ekranu, eksportu, kompresji lub publikacji przez platformę. Użytkownik widzi wtedy plik bez historii, choć pierwotnie istniała. Nie należy interpretować utraty jako dowodu złej woli bez zbadania drogi.
System może też potwierdzać tylko część łańcucha. Materiał został poprawnie podpisany przez redakcję, ale redakcja otrzymała go od anonimowego źródła. Interfejs powinien wyjaśniać, co dokładnie jest poświadczone, zamiast pokazywać ogólną zieloną ikonę prawdy.
Standardy pochodzenia są najbardziej użyteczne jako element ekosystemu: urządzeń, redakcji, archiwów, platform i procedur. Nie zastępują tradycyjnego potwierdzenia miejsca, czasu, autora i znaczenia.
Pozyskanie oryginału
Pierwszym krokiem analizy jest pozyskanie możliwie pierwotnego pliku, a nie kolejnego zrzutu lub kopii. Oryginał może zachować historię, rozdzielczość, ścieżki dźwięku i informacje utracone w obiegu.
Zespół powinien zapisać, od kogo otrzymał materiał, kiedy, jakim kanałem i w jakiej postaci. Powinien zachować kopię dowodową oraz pracować na kopii roboczej. Szczegółowe procedury kryminalistyczne zależą od prawa, roli instytucji i wymogów łańcucha dowodowego.
Nie wolno publicznie udostępniać materiału tylko po to, aby poprosić tłum o weryfikację, jeśli zawiera dane ofiar, treść drastyczną, propagandę albo informację przydatną sprawcy. Współpraca może odbywać się w kontrolowanym środowisku i na zredukowanym zakresie danych.
Weryfikacja wieloźródłowa
Najsilniejsze potwierdzenie pochodzi z różnych rodzajów dowodu o niezależnym pochodzeniu. Nagranie może być zgodne z relacją kilku osób, obrazem z innego kierunku, oficjalnym zapisem czasu i fizycznymi cechami miejsca. Żaden element nie musi sam rozstrzygać.
Niezależność trzeba wykazać. Dwie osoby mogą powtarzać ten sam wpis, a dwa filmy mogą być różnymi kadrami jednego fałszerstwa. Bezpośredni kontakt ze źródłem pozwala ustalić, czy rzeczywiście było na miejscu i czy posiada plik sprzed publikacji.
Weryfikacja nie oznacza wyłącznie szukania zgodności. Zespół powinien aktywnie poszukiwać dowodu, który obaliłby roboczą hipotezę: innej daty, niespójnego cienia, odmiennego planu miejsca, zaprzeczenia osoby lub wcześniejszej wersji pliku.
Weryfikacja kontekstu
Autentyczny materiał może mieć fałszywy podpis. Należy sprawdzić czas, miejsce, kolejność wydarzeń oraz to, co pozostaje poza kadrem. Pogoda, architektura i język mogą pomagać, ale pojedyncza zgodność rzadko wystarcza.
Opis „film przedstawia atak” może być zbyt szeroki. Materiał może pokazywać reakcję służb, ćwiczenie, późniejszy pożar albo inne zdarzenie w tym samym miejscu. Dokładne twierdzenie powinno odpowiadać temu, co naprawdę widać i co potwierdzono.
W publikacji warto oddzielić obserwację od interpretacji. „Na nagraniu widać dym nad budynkiem” jest innym sądem niż „organizacja wysadziła budynek”. Drugie wymaga dodatkowego dowodu odpowiedzialności.
Potwierdzenie osoby
Jeśli materiał rzekomo przedstawia wypowiedź znanej osoby, najskuteczniejszym krokiem często jest kontakt z nią lub jej upoważnionym przedstawicielem. Brak odpowiedzi nie dowodzi fałszerstwa, ale potwierdzenie może szybko zamknąć spór.
W środowisku wysokiego ryzyka należy użyć wcześniej ustalonego, niezależnego kanału. Odpowiedź przesłana z tego samego przejętego konta nie jest drugim źródłem. Procedura wewnętrzna powinna określać, kto może potwierdzić komunikat i jak dokumentuje się decyzję.
Osoba może zaprzeczać autentycznej wypowiedzi, dlatego jej stanowisko także nie kończy analizy w każdym przypadku. Ważne są materiał pierwotny, pochodzenie oraz zgodność z innymi dowodami.
Decyzja przy niepewności
Nie zawsze da się osiągnąć pewność przed publikacją potrzebnej informacji. Redakcja lub urząd powinny określić minimalny próg zależnie od skutku błędu. Ostrzeżenie ratujące życie może wymagać działania przy niepełnej wiedzy, lecz musi jasno opisywać podstawę i zakres.
W komunikacie należy powiedzieć, co jest potwierdzone, co pozostaje badane i kiedy nastąpi kolejna aktualizacja. Niepewność nie powinna być ukrywana za bezosobowym „donosi się” ani za procentem z narzędzia.
Decyzja o niepublikowaniu również ma koszt. Próżnia może zostać wypełniona przez fałszerstwo. Dlatego instytucja potrzebuje formy komunikatu minimalnego: potwierdza, że bada zdarzenie, wskazuje bezpieczne zachowanie i odsyła do własnych kanałów.
Procedura redakcyjna
Redakcja powinna przed kryzysem ustalić, kto może zatwierdzić syntetyczny lub niepewny materiał, gdzie uzyskuje wsparcie techniczne oraz jak oznacza zmiany. Procedura improwizowana pod presją zasięgu będzie niespójna.
Przy każdym ważnym materiale trzeba zapisać twierdzenie, źródło pierwotne, dowody wspierające, dowody przeciwne, możliwą szkodę błędu i osobę podejmującą decyzję. Nie chodzi o rozbudowaną biurokrację dla każdego zdjęcia, lecz o ślad dla informacji o wysokiej wadze.
Automatyczna analiza może porządkować kolejkę i wskazywać podobne pliki, ale nie powinna sama publikować atrybucji. Model zarządzania ryzykiem NIST podkreśla potrzebę uwzględniania specyficznych zagrożeń generatywnej AI w projektowaniu, pomiarze i zarządzaniu systemem.3
Procedura instytucji publicznej
Urząd i służba potrzebują katalogu oficjalnych kanałów, zastępstwa na wypadek awarii oraz sposobu potwierdzania komunikatu przez inną drogę. Obywatel nie powinien poznawać tych zasad dopiero po pojawieniu się falsyfikatu.
Rzecznik powinien mieć dostęp do ludzi ustalających fakty, ale również prawo powiedzieć, że określonego elementu jeszcze nie potwierdzono. Pozorna pewność może dać krótką kontrolę, a później zwiększyć podatność na narrację o ukrywaniu.
Gdy krąży podszycie, instytucja powinna opisać fałszywe twierdzenie tylko na tyle, ile potrzeba do identyfikacji, podać prawidłową informację i wskazać miejsce dalszych aktualizacji. Powtarzanie całego materiału oraz jego efektownej oprawy zwiększa zasięg kampanii.
Komunikowanie korekty
Skuteczna korekta zaczyna się od prawdziwego faktu, następnie krótko wskazuje błąd i wyjaśnia, na jakiej podstawie go odrzucono. Nie powinna zmuszać odbiorcy do zapamiętania fałszu przez wielokrotne cytowanie.
Ważne jest wyjaśnienie zmiany. Zdanie „wcześniej podaliśmy X na podstawie komunikatu Y; obecnie dokument Z i potwierdzenie instytucji wskazują A” buduje większe zaufanie niż ciche nadpisanie tekstu.
Korekta powinna zachować datę, czas i historię wersji. Nagłówek, miniatura, opis w mediach społecznościowych oraz powiadomienie również wymagają poprawienia. W przeciwnym razie fałszywa warstwa promocyjna pozostaje w obiegu mimo prawidłowego artykułu.
Nie wzmacniać fałszu
Obalenie może niechcący dostarczać dezinformacji nowej publiczności. Ryzyko rośnie, gdy redakcja pokazuje pełny film, atrakcyjne logo i nazwę kampanii w nagłówku. Wartość dowodowa rzadko wymaga publicznego odtwarzania całości.
Można opisać kluczowy element, pokazać zredukowany kadr albo użyć własnej grafiki. Jeśli demonstracja jest potrzebna, powinna zawierać widoczny kontekst i nie działać jako samodzielna propaganda po wyrwaniu ze strony.
Nie istnieje prosta zasada „nigdy nie powtarzaj”. Odbiorca musi wiedzieć, który komunikat jest fałszywy. Chodzi o proporcję: prawdziwa informacja i metoda potwierdzenia powinny dominować nad widowiskiem falsyfikatu.
Prebunking
Prebunking uprzedza odbiorców o typowej technice manipulacji, zanim spotkają konkretny materiał. Może wyjaśniać, że w pierwszych godzinach pojawiają się stare nagrania, fałszywe roszczenia oraz konta podszywające się pod instytucje.
Edukacja powinna przekazywać wykonalną czynność: sprawdzenie oficjalnego kanału, czasu publikacji, źródła pierwotnego i niezależnego potwierdzenia. Ogólne ostrzeżenie „niczemu nie ufaj” wzmacnia dywidendę kłamcy.
Prebunking wymaga testowania. Zbyt szczegółowe przedstawienie hipotetycznej kampanii może podsunąć pomysł, a zbyt częste alarmy prowadzą do zobojętnienia. Najbezpieczniejsze są ogólne mechanizmy i ćwiczenie na nieszkodliwych przykładach.
Platformy
Platforma może ograniczać skoordynowane nieautentyczne zachowanie, oznaczać syntetyczne materiały, zachowywać dane dla uprawnionego postępowania i spowalniać gwałtowną amplifikację. Każde narzędzie ma jednak koszty dla legalnej ekspresji, satyry, anonimowości i dokumentacji naruszeń.
Etykieta „wygenerowane przez AI” nie mówi, czy treść jest fałszywa. Jawna ilustracja może być poprawna, a autentyczny film błędnie podpisany. Interfejs powinien odróżniać pochodzenie od oceny prawdziwości.
Usunięcie konta nie kończy kampanii. Materiał może wracać w kopiach, a brak publicznego dostępu utrudniać badaczom zrozumienie obiegu. Potrzebne są proporcjonalne zasady przechowywania, dostępu i ochrony danych.
Systemowe zakłócanie kampanii
CTED w analizie z 2026 roku zwraca uwagę na włączanie generatywnych technologii do istniejących praktyk propagandowych oraz na potrzebę odpowiedzi systemowej, a nie skupionej wyłącznie na pojedynczym materiale.4 Kampania korzysta z produkcji, kont, hostingu, płatności, dystrybucji i relacji z publicznością.
Usunięcie jednego deepfake może pozostawić całą infrastrukturę. Z kolei szerokie blokowanie narzędzia generatywnego uderza w legalne zastosowania i nie usuwa prostych manipulacji. Skuteczna interwencja wybiera ogniwo zgodne z dowodem oraz mandatem instytucji.
Zakłócenie powinno być mierzone rezultatem. Spadek liczby postów może oznaczać migrację do kanału trudniej obserwowalnego, a wzrost usunięć może wynikać z lepszej detekcji, nie większej aktywności sprawcy.
Zachowanie dowodu
Materiał usunięty z platformy może być potrzebny do atrybucji, postępowania sądowego, badania kampanii i obrony osoby fałszywie oskarżonej. Należy go zabezpieczyć zgodnie z prawem, zakresem zadania i ochroną danych.
Archiwum nie powinno stawać się łatwo dostępną biblioteką propagandy. Dostęp można stopniować według roli, celu i wrażliwości. Wersja badawcza może wymagać anonimizacji lub ograniczenia drastycznych elementów.
Dokumentacja powinna zachować oryginał, czas pozyskania, źródło i historię działań analitycznych. Notatka „to deepfake” bez podstawy, wersji narzędzia i przeglądu człowieka ma małą wartość dowodową.
Prywatność
Weryfikacja może zachęcać do gromadzenia twarzy, głosów, lokalizacji i historii kont. Taki zbiór sam tworzy ryzyko, zwłaszcza dla świadków, ofiar i osób błędnie podejrzanych.
Instytucja powinna zbierać tylko dane potrzebne do konkretnego celu, ograniczać czas przechowywania oraz kontrolować dostęp. Nie każdy materiał syntetyczny uzasadnia identyfikację autora, a nie każda anonimowość jest zagrożeniem.
Biometryczne porównanie twarzy lub głosu może być obarczone błędem i podlegać ograniczeniom prawnym. Wynik nie powinien sam rozstrzygać o odpowiedzialności ani prowadzić do publicznego wskazania osoby.
Wolność wypowiedzi
Satyra, sztuka, rekonstrukcja, tłumaczenie i ochrona anonimowości korzystają z tych samych technologii. Sam fakt syntetyczności nie czyni materiału propagandą, a propaganda nie zawsze spełnia prawną definicję zakazanej treści.
Polityka oparta na niewyraźnym pojęciu „treści AI związanej z ekstremizmem” grozi usuwaniem badań, dziennikarstwa i kontrnarracji. Potrzebne są kryteria zachowania, kontekstu, zamiaru dostępnego w dowodach i możliwej szkody.
Procedura powinna przewidywać odwołanie oraz korektę błędnej decyzji. Brak możliwości zakwestionowania automatycznego oznaczenia zwiększa nieufność i może dostarczyć organizacji argumentu o arbitralnej cenzurze.
Nierówność językowa
Narzędzia detekcji i moderacji są zwykle nierównomiernie rozwinięte między językami. Dialekt, zapis mieszany i język małej społeczności mogą dawać więcej błędów. Jednocześnie właśnie tam brakuje lokalnych weryfikatorów.
Automatyczne tłumaczenie na język dominujący może usunąć ironię, cytat i poziom pewności. Analityk powinien korzystać z kompetentnego użytkownika języka, zwłaszcza gdy wniosek dotyczy groźby, intencji lub przynależności organizacyjnej.
Inwestycja w lokalne redakcje, badaczy i organizacje społeczne jest częścią odporności informacyjnej. Centralny zespół z dobrym oprogramowaniem nie zastąpi wiedzy o tym, kto w danej społeczności posiada zaufanie.
Wpływ na ofiary
Syntetyczny materiał może przedstawiać śmierć, cierpienie lub wypowiedź realnej osoby. Dla rodziny obalenie techniczne nie usuwa krzywdy. Kopie pozostają w wyszukiwarkach, a odbiorcy mogą kontaktować się z bliskimi.
Redakcja i instytucja powinny mieć procedurę szybkiego kontaktu, usuwania danych osobowych z własnych kanałów oraz przekazywania informacji o dostępnej pomocy. Nie należy obciążać rodziny obowiązkiem publicznego dowodzenia, że materiał jest fałszywy.
W relacji warto unikać pokazywania falsyfikatu z twarzą ofiary, jeśli ten sam problem można wyjaśnić inaczej. Interes edukacyjny nie automatycznie przeważa nad godnością i ryzykiem ponownej wiktymizacji.
Karta incydentu informacyjnego
Karta powinna opisywać konkretne twierdzenie, nie ogólne hasło „kampania AI”. Zapisuje się treść wymagającą decyzji, pierwsze źródło, zasięg, zagrożoną publiczność, dostępne dowody, poziom pewności oraz możliwy skutek publikacji i zwłoki.
Kolejna część dotyczy pochodzenia: czy istnieje oryginał, poświadczenie, historia zmian i kontakt z autorem. Osobno zapisuje się wynik narzędzi detekcji wraz z wersją i ograniczeniami.
Karta kończy się decyzją, czasem kolejnego przeglądu i planem korekty. Nie sprowadza dowodów do jednej punktacji. Niektóre braki, takie jak niemożność potwierdzenia ostrzeżenia prowadzącego ludzi w niebezpieczne miejsce, mogą blokować publikację niezależnie od atrakcyjności materiału.
Metryki odporności
Liczba wykrytych deepfake’ów jest słabą główną miarą. Rośnie wraz z aktywnością sprawcy, jakością monitoringu i zakresem definicji. Nie mówi, czy organizacja ochroniła decyzje ludzi.
Użyteczniejsze są czas do pierwszego potwierdzonego komunikatu, czas do korekty, odsetek ważnych materiałów z ustalonym źródłem, dotarcie sprostowania do pierwotnej publiczności oraz liczba decyzji opartych na pojedynczym automatycznym wyniku.
Trzeba również mierzyć koszty: fałszywie zakwestionowane autentyczne materiały, naruszenia prywatności, nieuzasadnione blokady i obciążenie personelu. Odporność nie polega na maksymalizacji podejrzliwości.
Najczęstsze błędy
Pierwszym błędem jest uznanie syntetyczności za fałszywość. Drugim jest uznanie autentyczności pliku za prawdziwość opisu. Trzecim jest traktowanie wyniku detektora jak dowodu rozstrzygającego.
Czwarty błąd polega na liczeniu powtórzeń jako niezależnych potwierdzeń. Piąty skupia się na realistycznym deepfake i pomija stary film z nowym podpisem. Szósty publikuje falsyfikat w całości pod pretekstem jego obalenia.
Siódmy przedstawia każdy scenariusz technicznie możliwy jako udokumentowaną zdolność organizacji. Ósmy ignoruje dywidendę kłamcy. Dziewiąty usuwa błędny komunikat bez widocznej historii korekty.
Dziesiąty buduje system, który chroni przed fałszerstwem kosztem prywatności, legalnej wypowiedzi i możliwości odwołania. Taka odpowiedź może zwiększyć polaryzację, którą kampania miała wywołać.
Wnioski
Generatywna AI weszła do repertuaru propagandy terrorystycznej, lecz jej wpływu nie należy mierzyć samą zdolnością wytworzenia realistycznego obrazu. Najbardziej praktyczne zmiany dotyczą kosztu wariantów, tempa lokalizacji, imitowania form instytucjonalnych oraz przeciążania ograniczonej zdolności weryfikacji.
Syntetyczny materiał może podszywać się pod przywódcę, urząd, redakcję lub świadka, wspierać fałszywe roszczenie i tworzyć pozór wielu źródeł. Równie ważne pozostają cheapfake, fałszywy kontekst i odrzucanie autentycznego dowodu jako AI.
Obrona wymaga połączenia pochodzenia materiału, kontaktu ze źródłem, niezależnych dowodów i ostrożnie używanej detekcji. Poświadczenie może dokumentować historię, ale nie ustanawia prawdy; brak poświadczenia nie ustanawia fałszu. Wynik modelu jest sygnałem, nie wyrokiem.
Instytucja odporna informuje wcześnie o tym, co rzeczywiście wie, wskazuje własne kanały, zachowuje historię zmian i koryguje błąd tam, gdzie uzyskał on zasięg. Nie próbuje wygrać przez produkowanie większej liczby treści niż przeciwnik. Buduje zdolność do szybkiego, proporcjonalnego i sprawdzalnego sądu mimo nadmiaru materiału.